Spearfishing, czyli łowiectwo podwodne, jest
niczym innym, jak połączeniem gracji i swobody nurkowania
na bezdechu z instynktem łowcy.
Nie należy jednak wypatrywać "łowcy" nad wodą, dzierżącego
w ręce butelkę piwa i wpatrującego się w hipnotycznym
transie w końcówkę spławika. Łowca, w przeciwieństwie do
wędkarza, ma bezpośredni kontakt z wodnym środowiskiem.
Nurkując, ma szansę dokonać właściwego wyboru ryby. Tym samym
nie ma mowy o połowie, bądź kaleczeniu, ryb niewymiarowych,
czy też niszczeniu ich naturalnego środowiska.
Jednym z podstawowych założeń łowiectwa podwodnego jest
dążenie do poznawania, odkrywania środowiska naturalnego,
a także szacunek dla jego walorów.
Spearfishing jest sportem ekstremalnym, wymagającym
odpowiedniego przygotowania fizycznego i psychicznego.
Nurkowania bowiem odbywają się często na dość dużych
głębokościach i potrafią dochodzić nawet do kilkudziesięciu
metrów. Wiele osób przerażą te dane. Pamiętać jednak należy,
że przy zachowaniu wszystkich podstawowych zasad
bezpieczeństwa, a przede wszystkim zdrowego rozsądku,
sport ten nie niesie ze sobą żadnych zagrożeń dla zdrowia.
Ze względu na warunki geograficzne, spearfishing jest
najbardziej popularny w krajach basenu Morza Śródziemnego.
To Włosi, Grecy, czy Francuzi mogą pochwalić się największą
liczbą osób uprawiających ten sport, a tym samym najlepszymi
wynikami. Nie znaczy to jednak, że i w naszym kraju nie ma
warunków i możliwości aby uprawiać łowiectwo podwodne.
Sport ten z powodzeniem uprawiają Rosjanie, Litwini czy Łotysze,
a także nasi sąsiedzi z północy.
Polskie prawo nie stanowi przeszkody dla łowiectwa podwodnego,
jak to jest, na przykład, u naszych sąsiadów z za zachodniej
granicy. Przeszkodę stanowią jedynie przepisy nakazujące
uzyskanie zgody od własciciela zarządzającego akwenem.
W zdecydowanej opozycji dla łowiectwa jest Polski Związek
Wędkarski i dlatego jedynymi akwenami gdzie można nurkować
z kuszą są zbiorniki wodne należące do prywatnych właścicieli.
Wielu z Was spotakło się zapewne z tym sportem,
przebywając na wakacjach we Włoszech, Grecji czy Chorwacji.
Być może zainteresowało Was łowiectwo, ale po powrocie
do Polski nie udało się Wam znaleźć bratniej duszy, ani żadnej
informacji dotyczącej łowiectwa, pozwalającej rozpocząć
podwodną przygodę.
My też mieliśmy podobny problem i dlatego postanowiliśmy
założyć tą stronę, wspólnie trenować i zdobywać doświadczenie,
którym chętnie podzielimy się z każdym pozytywnie zakręconym
"blue hunterem".